Z Basią Ritz, kreatorką smaku, właścicielką restauracji z autorską kuchnią, zwyciężczynią pierwszej edycji MasterChefa w Polsce, rozmawia Katarzyna Królewicz-Gorzelańczyk.
Jest Pani właścicielką restauracji, kreatorką smaku, ambasadorką najwyższej jakości w kuchni. Proszę opowiedzieć, jak zaczęła się Pani przygoda z gotowaniem…?
Gotowałam właściwie od zawsze… Jako mała dziewczynka uwielbiałam przesiadywać w kuchni i patrzeć na czary, które nad rondelkami, garnkami i patelniami odczyniały moje Babcie i Mama. A już najszczęśliwsza byłam wtedy, kiedy pozwalały mi sobie pomagać. Śmieję się zawsze, że dla mnie garnki były moimi lalkami Barbie. Z tym że większość dziewczynek wyrasta ze swoich zabawek, a moja miłość do gotowania została.
Gotowanie to sztuka – odbywa się na wielu poziomach estetycznych, angażuje wszystkie zmysły, dostarcza wielu wrażeń… Skąd czerpie Pani inspiracje kulinarne?
Tak, komponowanie smaku to sztuka. Najczęściej inspirują mnie w kuchni wspomnienia moich podróży, zakupy na targu… Ale czasem natchnienie może spłynąć pod wpływem ciekawego artykułu w magazynie kulinarnym bądź dobrej książki kucharskiej. Sztuką jest bowiem także pokazanie jedzenia. Uwielbiam piękne zdjęcia potraw!
Pani mistrzowskie umiejętności i niewątpliwy talent kulinarny zostały w 2012 roku oficjalnie docenione. Jakie to uczucie być pierwszym polskim MasterChefem?
Jestem bardzo dumna z tego tytułu. Pozwolił mi urzeczywistnić moje marzenia.
Jak wspomina Pani udział w programie MasterChef?
Wszystko było pełne emocji, zwłaszcza dla kogoś, kto jak ja gotuje z sercem. Ale też zupełnie inne – przez nami pojawiały się coraz to nowe sytuacje i wyzwania. To był niesamowity czas dla mnie, odcisnął ślad na moim życiu i nigdy go nie zapomnę. Ciągły wysoki poziom adrenaliny naprawdę uzależnia!
Gotowanie to Pani pasja, ale także praca. Czym lubi się Pani zajmować poza kulinariami?
Szczerze powiedziawszy, na nic więcej nie wystarcza mi czasu. Już dawno stwierdziłam, że gastronomia to niesamowicie zazdrosna kochanka, która nie pozostawia zbyt wielu możliwości na zajmowanie się czymkolwiek innym. W swojej restauracji jestem obecna od samego rana do późnego wieczora, codziennie od wtorku do niedzieli, a więc we wszystkie dni otwarcia. Robię zakupy, przygotowania, układam menu, gotuję. Kiedy wychodzę z „Ritza”, marzę już tylko o moim łóżku…!
Restauracja z autorską kuchnią, otwarta w zeszłym roku, to urzeczywistnienie Pani marzeń… O czym jeszcze marzy Basia Ritz?
O podróży dookoła świata, na jachcie, podróży, która będzie trwała minimum 5 lat…