Buntuję się, więc jestem

„Buntuję się, więc jestem”. O aspektach buntu.

O pozytywnych i negatywnych aspektach buntu

Bunt jest formą przedstawiającą aktywną postawę człowieka wobec otaczającej go rzeczywistości. Wynika on z dyskomfortu, poczucia krzywdy, ograniczeń i dysproporcji postrzeganych przez jednostkę lub grupę. Obok świadomej niezgody na powyższy stan rzeczy, bunt charakteryzuje się tendencją do działania i w efekcie odpowiednim zachowaniem podjętym w celu wywołania korzystnych zmian, przynajmniej z punktu widzenia interesu samego buntownika.

A kim jest człowiek zbuntowany?

Według Alberta Camusa „jest to człowiek, który mówi: nie. Odmawia zgody, ale nie wyrzeka się. (…) Niewolnik, któremu rozkazywano przez całe życie [stwierdzający] nagle, że nowy rozkaz jest nie do przyjęcia”.

Wraz ze zmianą epok i cywilizacji zmieniały się powody, dla których buntował się człowiek. Wśród nich wymienić można: władzę, obyczaje, religię, prawo, wojnę, środowisko, szkołę, a także otoczenie, w jakim przyszło żyć. Przykłady buntu można znaleźć między miedzy innymi w literaturze, która przedstawia nam zarówno pozytywne, jak i negatywne jego aspekty. Chociaż człowiek buntuje się zawsze mając na uwadze dobro własne lub ogółu, to nie zawsze forma buntu lub jego skutki są zgodne z samą ideą.

Bowiem, jeśli miałyby być zawsze pozytywne, to w jaki sposób na świecie powstało zło?

Już w Biblii pojawiły się negatywne przykłady buntowników. Jednym z nich jest znany nam „niosący światło”, czyli Lucyfer, uważany przez świat chrześcijański za stwórcę zła. Na początku był on ulubieńcem samego Boga, można nawet powiedzieć, że był on jego prawą ręką. Jednak sytuacja zaczęła się gwałtownie zmieniać, kiedy Wszechmogący swoją całą uwagę poświęcił stwarzaniu świata i człowieka. Właśnie wtedy Lucyfer zaczął się buntować i stracił przychylność Najwyższego. W kręgu chrześcijańskim istnieją dwie różne drogi interpretacji przyczyn buntu aniołów. Jedną z nich jest dosłowne zinterpretowanie słów św. Jana zawartych w Apokalipsie. Lucyfer ukazany jest tam jako przeciwnik stworzenia człowieka na obraz i podobieństwo boskie, tak jak anioły. Jest zazdrosny o uwagę, jaką Bóg poświęca człowiekowi, oraz o uczucia, jakimi go darzy. Swoją postawą doprowadza do wojny w niebiosach, w wyniku której zostaje strącony wraz ze swoimi sprzymierzeńcami w otchłań piekielną. 

Drugą drogę interpretacji można znaleźć m.in. w przekładach Ellen G. White, według której przyczyną, dla której Lucyfer wystąpił przeciwko Bogu, była zazdrość o tajemnice, jakie przekazał Jezusowi (pominąwszy anioły). Wynika z tego, iż Lucyfer nie był zazdrosny o uwagę i uczucie Boga, ale chciał się wywyższyć ponad Niego. Taką drogę interpretacji znajdujemy też u Camusa, który twierdzi, że: „Książe zła wybrał je tylko dlatego, że dobro jest pojęciem, które Bóg określił i zastosował do niesprawiedliwych celów”. Przebieg i skutki buntu są zgadzają się jednak z pierwszą interpretacją – Lucyfer zaczął poszukiwać innych aniołów, które pomogłyby mu w obaleniu Boga, za co zostali strąceni do piekła. 

Autor „Raju Utraconego” przedstawia nam z kolei swoją własną wizję buntu w niebiosach. Szatan J. Miltona jest postacią dumną i aktywną. Razem ze swoimi demonami szybko godzi się z tym, iż Bóg go strącił w otchłań chaosu i zaczyna knuć intrygi przeciw boskiemu panowaniu. Upadłe anioły bardzo szybko swoją karę przekształcają w swoje królestwo. Nie zamierzają już więcej służyć Wszechmogącemu: „Sądzę, że warto władać w piekle, bowiem lepiej być władcą w piekle niż sługą w Niebiosach”. Oprócz działań aniołów Milton ukazuje nam także, że podłożem buntu może stać się umysł. Zaznacza, że: „Umysł jest dla siebie siedzibą, może sam w sobie przemienić piekło w Niebiosa, a Niebiosa w piekło”. Jego Szatan mówi: „Mniejsza, gdzie będę, skoro będę sobą”. Wynika z tego, że umysł może być nie tylko obserwatorem buntu, ale także stanowić może jego źródło – umysł buntownika może kreować własne wizje, własny świat czy własne potrzeby.

Taki właśnie rodzaj buntu, rozpoczynającego swą drogę w umyśle, przedstawia nam Christiane F. w biograficznej książce „My, dzieci z dworca zoo”. Główna bohaterka ma problemy rodzinne, czuje się odtrącona przez najbliższych, nie ma nikogo, kto by jej wysłuchał i próbował zrozumieć. Nie mając oparcia w domu, zaczyna szukać go wśród rówieśników, którym nie są obce narkotyki, a próbując się do nich upodobnić coraz bardziej się stacza. Christiane nie zważa jednak na to, gdyż najważniejsze jest dla niej przystosowanie do sytuacji, w jakiej się znalazła. W nowych kręgach znajomych szuka za wszelką cenę akceptacji, bliskości i zrozumienia, gdyż w gronie rodzinnym tego nie doznała w stopniu zaspokajającym psychikę dojrzewającej nastolatki. Zaczyna sama brać środki odurzające i właśnie takim zachowaniem okazuje swój bunt wobec rzeczywistości. 

Christiane stanowi przykład przejawów buntu wśród młodzieży, którego przyczyny mogą być bardzo różne: brak pomocy i akceptacji w szkole, nie radzenie sobie z rzeczywistością, zła atmosfera w domu, brak jakichkolwiek rozmów z bliskimi, stała nieobecność rodziców, którzy pracują całymi dniami, rozwód, patologie.

Właśnie takie sytuacje ciągną młodzież w kierunku negatywnych aspektów buntu.

Zaczynają od palenia papierosów, popijania alkoholu, następnie sięgają po bardziej zaawansowane używki, z biegiem czasu zwiększając brane dawki. Środki są coraz droższe, więc muszą chwytać się takich form zdobywania pieniędzy, jak: żebranie, kradzież czy prostytucja. A potem pozostaje im do wyboru: śmierć lub odwyk w zakładzie. Christiane miała jednak sporo szczęścia, bo na czas przejrzała na oczy i gdy dotarło do niej, co się dzieje z nią, z jej chłopakiem i przyjaciółmi, nie tylko postanowiła raz na zawsze zakończyć swoją przygodę z narkotykami, ale znalazła w sobie dość siły, aby tego dokonać. Dzięki temu dziś wiedzie ze swoim synkiem spokojne życie w Niemczech. 

Opisując współczesne przejawy buntu, warto również wspomnieć o książce biograficznej Betty Mahmoody „Sprzedane przez ojca”.

Zana Muhsen,  urodzona w 1965 roku w Birmingham, zostaje wraz z siostrą Nadią wysłana przez ukochanego ojca, Jemeńczyka, na wakacje, które okazują się być 8-letnim więzieniem. Dwie nastolatki żyjące w świadomości, że zostały sprzedane za 2000 funtów przez własnego ojca, w przeciągu kilku miesięcy stały się kobietami, które musiały ciężko pracować. Zostały zmuszone do życia, jakie wiodą kobiety w Jemenie. „Sprzedana. Jakaż kobieta w naszych czasach może jeszcze zostać sprzedana? Nauczono mnie w szkole, że niewolnictwo już nie istnieje, że każda ludzka istota ma swoje niezbywalne prawa”.Zana dzielnie walczyła o swoją wolność nawet wtedy, gdy jej siostra traciła nadzieję. To dzięki jej wysiłkowi mogły kontaktować się z mamą, mogły się z nią spotkać, mogły wrócić do domu… Obie, mimo swoich sprzeciwów, stawały się powoli Jemenkami. Zakrywały całe ciało, twarze („Obcy mężczyźni nie mogą cię oglądać w takim stroju, to wstyd” – Abdul Chada), nosiły ciężką wodę kilka razy dziennie, zajmowały się domem, dziećmi, gotowały. Ojciec wysłał je do Jemenu, bo nie podobał mu się styl ich życia w Anglii, chciał, aby stały się porządnymi kobietami. Pozbawił je wspaniałego dzieciństwa, zniszczył ich psychikę, sprawił, że własne córki go nienawidziły. One były gwałcone prawie każdej nocy, bite, poniżane, pozbawione tożsamości, operowane żyletkami, a on nie rozumiał, dlaczego chcą wracać, dlaczego pytają: „Kiedy zabierzesz mnie do Anglii?”. Zana uparcie chciała wracać. Nie złamała się, nie odpuściła. Jej bunt wzrastał z upływem czasu. Dzięki temu mogła wrócić do domu. Musiała jednak zostawić swojego synka, Marcusa – rząd jemeński nie pozwalał jej wyjechać z dzieckiem. Zostawiła tam także część siebie: „Odkąd tutaj przybyłam, straciłam w walce nerwy, zdrowie i odwagę. Walczyć o zachowanie własnej osobowości, walczyć o przeżycie, walczyć o pożywienie, walczyć o to, by pozostać ludzką istotą”. Musiała przyzwyczaić się od nowa do normalnego życia. Do życia, które wiodła lata temu. Została zwrócona jej wolność, o którą tak bardzo walczyła, głównie dzięki sobie, ale także dzięki kochanej matce i mediom, które nagłośniły sprawę. Zbuntowała się i wygrała. Jednakże musiała na nowo nauczyć się żyć. „Często pośród ciszy samotnych nocy słyszę, jak wyje moje serce, wyje jak wilczyce szukające swoich młodych pośród jemeńskich gór. (…) to także krzyk bardzo wielu kobiet. Tych wszystkich, o których sprawiedliwość zapomina i kpi sobie z nich wszędzie tam, gdzie prawa ustalają mężczyźni i oni je egzekwują, gdzie kobiety traktowane są gorzej od zwierząt, gdzie odbiera się im ciało, duszę i dzieci”.

Albert Camus, parafrazując słynne słowa Kartezjusza, powiedział: „Buntuję się, więc jestem”.

Tym samym całkowicie zobrazował podstawy buntu człowieka i z góry usprawiedliwił jego niekoniecznie pozytywne w skutkach postępowanie, gdyż aby istnieć, musi się buntować. Przyczyny buntu mogą być przy tym natury zewnętrznej lub wewnętrznej. Zewnętrzne dotyczą tego, co istnieje lub tworzy się poza umysłem. Człowiek zazwyczaj rozpoczyna swój bunt zewnętrzny, kiedy widzi niesprawiedliwość wobec bliźnich lub wobec samego siebie, kiedy ma dość otaczającej go rzeczywistości. Bunt wewnętrzny natomiast tworzy się w umyśle człowieka. Może mieć charakter sprzeciwu wobec samego siebie, ale także wobec czynników zewnętrznych, które zmusiły go do zamknięcia się w świecie własnego umysłu. Buntując się, człowiek przekracza samego siebie, wykorzystuje wszelkie siły zawarte w jego ciele i umyśle, zaczyna swoją walkę przeciw złu i niesprawiedliwości. Buntuje się, wiedząc przeciw czemu to robi, ale nie myśli o tym, co będzie, kiedy walka się zakończy. Ważne jest dla niego jedynie to, aby postawić się i wpłynąć na daną rzeczywistość. Zdeterminowany w dążeniu do celu człowiek zbuntowany nie zdaje sobie często sprawy z tego, że swoim działaniem nie tylko nie zmienia niczego na lepsze, lecz wręcz przyczynia się do tworzenia nowych form zła na świecie.

Czy to jednak oznacza, że mamy przestać się buntować? Nie reagować na krzywdę i niesprawiedliwość? Dawać się poniżać? Nie. Nie pozwólmy jednak, by nasz własny bunt obrócił się przeciwko nam. Bądźmy świadomi swoich poczynań i konsekwencji, jakie się z tym wiążą. Buntujmy się – bądźmy…

Katarzyna Królewicz-Gorzelańczyk

Treści dotyczące zdrowia z serwisu RadoscZycia24.pl mają na celu polepszenie, a nie zastąpienie, kontaktu pomiędzy Użytkownikiem a jego lekarzem. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Przed zastosowaniem się do porad z zakresu wiedzy specjalistycznej, w szczególności medycznych, zawartych w Serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

1. Wybierz interesujące Cię tematy:

2. Podaj swój e-mail:

Kontakt

Dyrektor Marketingu: Magdalena Krause-Kolasa
Dyrektor Wydawniczy: Magda Januszczyk-Łabacka
Dział Social Media & Redaktor: Marika Kołonowicz