Wpływ kultury amerykańskiej na styl naczyń stołowych jest bezsporny. Jeszcze w latach 60. i 70. kawę piło się z niewielkich filiżanek, a podłą w smaku herbatę w szklankach. Od co najmniej 20 lat na stole w domu i w pracy królują kubki.

Jedzenie na gołym blacie przyjęło się o tyle, o ile. Tempo życia wzrosło, więc pod kubki czy talerze kładzie się podkładki ze sztucznego tworzywa, łatwe do opłukania, nawet w zmywarce. Zdarza się, że na stole kuchennym znajdzie się cerata, ale stół w salonie, zwłaszcza w okresie świat czy przyjęć, pokrywa obrus. Zrobiony z lnu czy z bawełny, tkaniny poliestrowej, gładki lub haftowany, z haftem richelieu lub obszyty koronką brabancką. Im bardziej dba się o urodę mieszkania, stołu, im bardziej stawia się na schludność, tym nasz obrus jest bardziej wytworny.
Polskie słowo ‘obrus’ w różnych wariantach fonetycznych (‘ubros’,‘abrosz’) używają współcześnie cztery narody: Polacy, Słowacy, Czesi i… Węgrzy, którzy zapożyczyli go od nas podczas licznych wizyt na dworze królewskim w XVI-wiecznym Krakowie. Jest to wyraz słowiańskiej proweniencji. Jego rdzeń odnajdziemy w najstarszym polskim zdaniu wypowiedzianym przez pewnego Boguchwała do żony zmęczonej mieleniem ziarna, a zapisanym w łacińskojęzycznej „Księdze henrykowskiej” z XIII wieku. Brzmi ono: »Daj ać ja pobruszę, a ty poczywaj« („Daj ja będę mełł, a ty odpoczywaj”).’Pobruszać’ to nic innego jak ‘łuskać’, ‘mleć’ bądź ‘ocierać’. Nazwa ‘obrus’ do XIV wieku była zarezerwowana dla ręcznika, którym kapłan podczas mszy wycierał ręce po obmyciu.
Po raz pierwszy o obrusie świat się dowiedział w I wieku naszej ery od rzymskiego poety Marcjalisa, który napomknął o nim w jednym ze swoich epigramatów. Najstarsze tkaniny służące również do ochrony stołu wyrabiano z włókien… azbestu. Tkaniem materiałów z tego surowca parano się w starożytnej Grecji i Egipcie. Najsłynniejszym użytkownikiem obrusu z tego minerału był cesarz Karol Wielki (742 – 814). Legenda głosi, że król Franków i władca nowo powstałego cesarstwa rzymskiego przyjmował licznych gości przy stole pokrytym azbestową serwetą. Gdy uczta dobiegała końca, cesarz podnosił obrus i wrzucał go do ognia, wprawiając biesiadników w przerażenie. Ale azbestowy obrus nie płonął, po wyjęciu z ognia stawał się czyściejszy i dużo jaśniejszy. Manewr z wrzucaniem obrusa do ognia miał służyć przekonaniu niektórych gości, że cesarz posiada nadprzyrodzone moce.
Sprawdzenie, czym przykrywano stół w średniowiecznej Europie, nie jest trudne. Wszak ulubionym motywem artystów tworzących na zamówienie hierarchów kościelnych były sceny rodem z Nowego Testamentu: Boże Narodzenie i Wielkanoc. Triduum paschalne poprzedzała Ostatnia Wieczerza, której centralnie usytuowanym przedmiotem był stół. Zawsze przykryty obrusem.
Przez długi czas na początku chrześcijaństwa Ostatnia Wieczerza w ogóle nie była ilustrowana. Jej pierwszy znany wizerunek znajduje się w kościele Saint Apollinere Nuovo w Rawennie i pochodzi z VI wieku. Jest to mozaika, na której widzimy Jezusa w towarzystwie dwunastu apostołów leżących wokół niskiego stołu pokrytego obrusem.
Obrusy, które wyszły spod pędzli średniowiecznych malarzy, są duże, sięgające podłogi, zrobione z lnu, często ozdobionego wzorami. W uboższych domach wyrabiano je z konopi. Jeżeli ktoś się obywał bez niego, to znajdował się na samym dole drabiny społecznej.
O najwykwintniejszych obrusach wiemy więcej niż o skromnych, bo mamy opisy wspaniałych uczt, a także średniowieczne czy renesansowe obrazy, mozaiki i witraże, na których też widnieją przybrane białym płótnem stoły. Co prawda pomysły artystów na obrusy zostały zaczerpnięte z ich własnego doświadczenia, a nie z dokładnej wiedzy historycznej, ale przynajmniej wiemy, na czym jedzono w Ravennie w VI wieku naszej ery.
Obrusy nie były domeną wyłącznie bogatych gospodarstw domowych. W późnym średniowieczu większość posiłków rozstawiano na przykrytym białym płótnem stole. Według Iana Mortimera autora „Przewodnika po średniowiecznej Anglii” czternastowieczny angielski rolnik gospodarujący na kilku akrach ziemi miał zwykle w domu jeden prosty obrus, podczas gdy kupiec o ugruntowanej pozycji posiadał ich cały stos.
Na rycinach umieszczonych w średniowiecznych rękopisach widnieją proste posiłki układane na ładnych obrusach takich, jak na przykład ten z XV-wiecznego francuskiego obrazka przedstawiającego przekąskę rolników. Obrus ma wyjątkowo ciekawy splot i kolorowe brzegi. Czy artysta, który postanowił uwiecznić posilających się wieczerzą wieśniaków, mógł koloryzować?
Chyba nie, skoro na szesnastowiecznym obrazie pędzla Pietera Bruegla starszego pt. „Chłopski ślub” widnieje stół pokryty długim, choć niesięgającym brzegów, białym obrusem.
Tkanina na obrusy była sprzedawana w stałych szerokościach zgodnie z rozmiarem krosna obowiązującym na obszarze, na którym zostało wyprodukowane. Stąd niektóre stoły były przykryte dwoma lub trzema kawałkami tkaniny, odpowiednio ułożonymi, by przerwy między nimi nie były widoczne.
Pranie serwet w dobie średniowiecza było obowiązkowe. Niektóre techniki mogą się nam wydać dziwne: odplamianie moczem, moczenie w ługu z użyciem dużej ilości popiołu drzewnego i bielenie na świeżym powietrzu. Profesjonalne pralnie miały zapewne specjalne urządzenia do wygładzania bielizny – jak wałki do kalandrowania znane jeszcze w XX wieku. Średniowieczna bielizna stołowa maglowana była w prasie śrubowej.
Służących instruowano, aby przed rozłożeniem obrusów czyścili stoły i podejmowali środki ostrożności zapobiegające zabrudzeniu białego płótna.
O obrusach w polskiej literaturze renesansowej, o obyczajach panujących przy stole i obrusach pisali Mikołaj Rej i Jan Kochanowski. Wiadomo, że panował zwyczaj rozdzierania obrusów na części, gdy gościowi trafiło się usiąść obok wroga. Że bieliznę stołową utrzymywano w czystości. A przed jej położeniem na stół czyszczono blaty z resztek jadła. W krótkim utworze wierszowanym zwieńczonym dowcipną pointą ze zbioru Apophtegmata pióra Jana Kochanowskiego z XVI w. czytamy o przywiązywaniu wagi do czystości stołowego nakrycia:
WIELKIEMU PANU NIE WSZYTKIEGO BACZYĆ.
Ocieski, kanclerz koronny, dziwnie się o to gniewał, kto, u jego stołu jedząc, obrus kiedy oplusnął. Panu Wolskiemu, kasztelanowi Czerskiemu, trafiło się to, że jedząc u niego, oblał obrus. Gospodarz, jako to był zwykł, okazał, że mu to niemiło. Co pan Czerski obaczywszy, kazał chłopcu grosz na stół położyć, mówiąc: „Niech to praczce dadzą, aby ten obrus uprała”.
W XV wieku rozpowszechniły się pochodzące z Perugii białe obrusy zdobione niebieskimi paskami. Wiek później modne stały się obrusy haftowane. W okresie baroku pojawiły się wzorzyste tkaniny adamaszkowe, natomiast w epoce oświecenia powrócił styl minimalistyczny z białymi obrusami wykonanymi ze szlachetnych tkanin i często na tyle dużymi, że dotykały ziemi.
Kiedy do Europy dotarła epidemia dżumy, w XVI-wiecznej Europie nastąpił odwrót od kąpieli i łaźni. Uważano, że woda otwiera ciało na zarazę, przez co zażywanie kąpieli i pranie w wodzie stało się zakazane i niebezpieczne. Polecano noszenie przylegających ubrań i wycieranie, zamiast mycia. W 1548 r. Franciszek I Walezjusz i angielski władca Henryk VIII nakazali zamknąć wszystkie łaźnie. Tym samym rozpoczął się najbrudniejszy okres w dziejach Europy. Obawa przed kąpielą była na tyle zakorzeniona, że funkcjonowała w społeczeństwie aż do końca XVII w.
Wówczas pojawiły się obrusy kolorowe, jako zapewne mniej brudzące się. Na obrazie Jana Vermeera „Mleczarka” kobieta nalewa mleko do naczynia stojącego na stole przykrytym ciemnoniebieską tkaniną, Pieter van Hooch w pokoju, w którym kobieta kołysze dziecko „Kobieta przy kołysce sznurująca stanik”, usytuował stół pokryty mięsistym materiałem w kolorze sepii. Na obrazie „Szklanka wina” Jana Vermeera stół z kolei pokrywa wzorzysty adamaszek.
Obrusy traktowano z pewną estymą do końca XIX wieku. Szlachta polska jadała przy stołach zakrytych śnieżnobiałymi obrusami, zapewne ozdobionymi herbem rodowym. Obrusy stanowiły także część wyprawy panny młodej wchodzącej w związek małżeński. Obrusy się również dziedziczyło.
Polska pisarka Karolina z Potockich Nakwaska w napisanym na emigracji i wydanym w Genewie w latach 1843–44 trzytomowym wszechstronnym poradniku dla kobiet pt. „Wiejski dwór” odnotowała mi.in hierarchię panującą przy stole: W mniej zamożnych dworach, gdzie siadano do jednego stołu ze służbą domową, koniec przy którym siedzieli służący przykrywano gorszym obrusem z niewybielanego, szarego płótna. W tym obyczaju Nakwaska upatrywała źródło zwrotu frazeologicznego „na szarym końcu”.
Tempo życia powoli ruguje stare, dobre obyczaje. Strawę coraz częściej spożywa się na okrągłych lub prostokątnych kolorowych podkładkach, a obrusy płócienne są wypierane przez serwety zrobione z poliestru. Jest to bliskie obyczajom panującym na dworze Karola Wielkiego, którego służba nie biedziła się ze żmudnym praniem, krochmaleniem i maglowaniem obrusów wykonanych ze szczodrze oferowanego przez naturę, choć – jak już dziś wiadomo – rakotwórczego azbestu. Bliskie, ale czy ładne?
Sonia Langowska