O tym, że Hans Christian Andersen był duńskim pisarzem i poetą, wiedzą wszyscy amatorzy literatury. Mało kto jednak wie, że miał problemy z nauką w związku z niestwierdzoną wówczas dysleksją. Niewiele brakowało, by traktowany w okrutny sposób przez swoich nauczycieli i opiekunów z powodu słabości, na które nie miał wpływu, nie tylko niczego nie napisał, ale nawet targnął się na własne życie, pozbawiając nas wszystkich cudownego świata swoich baśni.
Pochodził z ubogiej rodziny i przebył długą drogę, walcząc o uznanie swojego talentu. Ogromną sławę zyskał już za życia, głównie dzięki swoim baśniom, posiadającym nie tylko niewątpliwe walory artystyczne, ale także filozoficzne, moralne i społeczne. Jednakże w dzieciństwie miał spore problemy z uczeniem się, popełniał liczne błędy w pisaniu, w związku z czym uważano go za niezdolnego i stale wytykano mu jego potknięcia, co stanowiło dla niego źródło nieustającej udręki.

W jednym ze swoich listów pisał: „Codziennie [Szymon Meisling, rektor i nauczyciel Andersena – przyp. K.K.-G.] okazuje mi niechęć, (…) przy każdym błędzie wstrząsa moją duszą, mówiąc mi najstraszliwsze prawdy. (…) Poprzedniej niedzieli przyniosłem moje zadania, a on, rozgniewany błędami, zawołał: ‘Przy maturze dostanie pan pałę za takie zadanie. Sądzi pan, że jedna litera nic tu nie znaczy, że to obojętne, czy napisze pan e czy też i? (…) Ma pan najbardziej tępy łeb, jaki kiedykolwiek widziałem, i w dodatku jeszcze pan sobie wyobraża, że pan coś wart…’. A ostatniej niedzieli powiedział: ‘Dość mam już pana po uszy! (…) Jest pan wstrętnym, głupim stworzeniem!’ (…) Łajany jestem wiecznie i stale, nigdy nie słyszę ani słowa zachęty, ponuro więc patrzę w przyszłość; przy stole muszę siedzieć w milczeniu, a on ledwo patrzy w moją stronę, a w szkole zaś, wobec innych uczniów, nieustannie na mnie krzyczy i zawsze zawstydza… (…)”. Elsynor, 24 października 1826 (Kurecka, 1965, s. 71-72).
Andersen całkiem poważnie i coraz częściej myślał o rozstaniu się z życiem.
Nawet jako dorosły nie potrafił pisać poprawnie. Jego sztuka pt. „Zbójcy z Wississenbjergu” została mu zwrócona z adnotacją: „Na przyszłość dyrekcja teatru nie życzy sobie otrzymywać utworów, które by w stopniu równym, co nadesłany, zdradzały brak nawet elementarnego wykształcenia autora”. A wszystko z powodu błędów w pisowni.
Biografia Andersena dowodzi, jak wielki wpływ na psychikę pisarza miały jego problemy w nauce, a jednocześnie pokazuje siłę jego charakteru – mimo wszystko nie załamał się, nie zarzucił pracy twórczej, choć znał własne niedoskonałości. Bogactwo jego wyobraźni, a także wielka wrażliwość podyktowały mu jedne z najpiękniejszych baśni na świecie. Swoim talentem i ciężką pracą sprawił, że z brzydkiego kaczątka wyrósł piękny łabędź, dzięki czemu nasz świat także wydaje się piękniejszy.
Katarzyna Królewicz-Gorzelańczyk