To naprawdę ważne pytanie. Niejednokrotnie całkiem nieświadomie chcąc odpocząć psychicznie od codzienności, zwykłego otoczenia i obowiązków, narażamy nasze ciało na nieprzewidziane i niezbyt zdrowe obciążenia. A z ich skutkami niestety można borykać się dużo dłużej, niż trwa sam urlop. Pomijając wszelkie kontuzje i wypadki, takich czynników jest całkiem sporo. Zapraszam więc na krótki przegląd wakacyjnej profilaktyki.

Pierwszym z wakacyjnych niebezpieczeństw są leżaki. Od dawna obecne na plażach, w ostatnich latach coraz popularniejsze również w tzw. beach barach i innych lokalach z letnimi ogródkami. Już sama pozycja kręgosłupa, gdy „wypoczywamy” w materiałowym leżaku woła o pomstę do nieba. Kręgosłup wygięty w jeden wielki łuk. Zupełny brak podparcia dla jego naturalnych – i jakże potrzebnych – krzywizn. A do tego, gdy chcemy spojrzeć, na osobę siedzącą obok lub wziąć łyka napoju biedna szyja i przód klatki piersiowej kurczą się dźwigając ciężar głowy. Z kolei, gdy postanowimy siedząc na takim leżaku zjeść posiłek, zazwyczaj stoi on przed nami na niskim stoliku. Więc, żeby podnieść widelec do ust jednocześnie schylamy się nad talerzem. W tym momencie ściskamy narządy wewnętrzne – o zgrozo, żołądek! – i garbimy się niemiłosiernie.
Na drugi plan weźmy „zespół sobotniej nocy”. I wcale nie chodzi tu o ból głowy w niedzielny poranek. A raczej o ból ręki, a właściwie porażenie nerwu promieniowego wraz ze wszystkimi jego objawami. Najczęściej mamy do czynienia z tym uszkodzeniem nerwu u osób, które faktycznie zabalowały, a następnie położyły się spać nie bacząc na pozycję. Gdy człowiek śpi po spożyciu alkoholu, dużo rzadziej przewraca się z boku na bok. Jeżeli więc padnie z ręką zgiętą pod głową i pośpi tak ładnych kilka godzin, dojdzie do zaburzenia ukrwienia i ucisku na nerw promieniowy. Efektem są m.in. osłabienie pracy ręki, brak możliwości jej zgięcia grzbietowego. Warto mieć też na uwadze, że leżąc bardzo długo bokiem na plażowym kocu również możemy dorobić się tej dolegliwości.
A skoro już leżymy na kocu, to jakoś musieliśmy tu dotrzeć. Podróże na wakacje trwają nieraz wiele godzin i wiążą się najczęściej z pozycją siedzącą: w samochodach, pociągach czy samolotach. Pamiętajmy, że z każdej pozycji siedzącej powinniśmy wstawać raz na pół godziny, a już całkiem obowiązkowo minimum raz na godzinę. Chodzi o zmianę ustawienie i poprawę krążenia w kolumnie kręgosłupa. Ale nie tylko. Podczas długich podróży, szczególnie w wysokich temperaturach, mogą puchnąć nogi. Aby zapobiec przeciążeniu naczyń limfatycznych można zaopatrzyć się w specjalne wyroby uciskowe – podkolanówki, pończochy czy nawet rajstopy. Oczywiście dobieramy je w zależności od potrzeb, a najlepiej podczas konsultacji z lekarzem. Bardzo zalecane są one osobom, u których występuje ryzyko wystąpienia zakrzepicy. Jest to wyjątkowo ważne podczas podróży samolotem, gdy do czynników obciążających organizm dołączają zmiany ciśnienia.
Weźmy teraz na celownik rzecz oczywistą i podczas urlopu niezbędną – bagaż. Mniejszy czy większy, zawsze trzeba go nosić, ciągnąć lub pchać. W każdej z tych opcji, należy zadbać, by nie przedźwigać się, nie nadwyrężyć mięśni lub stawów. Pamiętajmy, że wiele rzeczy możemy w razie potrzeby kupić na miejscu, zamiast pakować na wyjazd cały swój dobytek. Jeśli transportujemy swój ekwipunek w walizce, wybierzmy taką na kółkach, by spokojnie można było ją ciągnąć, zamiast nosić. A dla wygody proponuję kółka obrotowe, które pozwolą nam nią wygodnie manewrować. Dobierając plecak należy zadbać, by był odpowiednio dopasowany do naszego ciała. Niezwykle ważny jest pas biodrowy, który przeniesie część obciążenia z kręgosłupa na miednicę. Zwróćmy też uwagę na możliwość dopasowania wysokości i długości ustawienie szelek tak, by zgadzało się to z naszą budową ciała.
Z plecakiem czy bez, część osób lubi wypoczywać aktywnie. Jeśli relaksuje nas sport lub długie wędrówki, nie zapominajmy o tym, by przed sezonem odpowiednio się do nich przygotować. Nie rzucajmy się na głęboką wodę. Trening przygotowujący organizm do określonego wysiłku warto zacząć już wcześniej. I oczywiście trzeba pamiętać o rozciąganiu i rolowaniu pracujących partii mięśni.
Na koniec pragnę życzyć wszystkim czytelnikom pięknego, słonecznego lata, pełnego pozytywnych wrażeń i naładowania baterii na kolejne pory roku. Korzystajmy w pełni ze wszystkich możliwości, jakie daje nam ta wspaniała pora roku!
mgr fizjoterapii Izabela Bies
http://www.gdynskiiks.pl